było... grubo.
31 grudnia wstałam o 11:20
włączyłam TVN HD + 1 żeby zobaczyć końcówkę DDTVN.
poszłam do łazienki i... wyszłam na obiad. akurat :)
o 18:00 spotkałam się z Liną pod naszą knajpą i powoli szłyśmy w stronę domu Kufla.
Jakże ja mu współczuję, że to na niego wypadła w tym roku kolej robienia sylwka!!
pamiętam może jakieś 3 godziny. potem film się urwał.
obudziłam się na szczęście w moim łóżku. Michał i Dominik mnie "podwieźli" i "podprowadzili" pod drzwi pokoju... kocham ich <3
a ja jak głupia ponoć powiedziałam "Papa" i położyłam się do łóżka.
Było koło godziny 4:00
obudziłam się z wielkim kacem o 14:00
a teraz dowiedziałam się, że:
Kufel ma rozwaloną szybę w drzwiach balkonowych, doniczka wylądowała na chodniku, a krzesło zostało haniebnie połamane.
A najgorsze jest to, że pewnie jedną z tych szkód wyrządziłam ja.
Nie wiem. Dowiem się... jak Kufel odeśpi.
Czyli... właściwie w czasie bliżej nieokreślonym.
Nie jestem szczególnie z siebie zadowolona, ale co zrobisz... skoro wszyscy koło ciebie chlają i chlają...
Nic na to nie poradzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz